Zgromadzenie Sióstr Nazaretanek
Arch. Przemyska
par-kom1-300x200.jpg

Drodzy Pielgrzymi i Goście

Uczestnictwo we Mszy św. dla Parafian i Zwiedzających nadal pozostaje zawieszone (do odwołania).

Zwiedzających Izbę Pamięci prosimy o:

– noszenie maseczki.

– dezynfekcję rąk,

– unikanie dotykania elementów wyposażenia.

Do Izby Pamięci zapraszamy codziennie z wyjątkiem poniedziałków.

W większej grupie zwiedzających możliwość wysłuchania historii internowania Sługi Bożego Prymasa Stefana Wyszyńskiego opowiedzianej przez siostrę (np. przed klasztorem).

Dziękujemy za zrozumienie

mlauretaZe strony Sióstr Nazaretanek pieczę nad pracami przy powstawaniu klasztoru sprawowała ówczesna Generalna Zgromadzenia – Matka Maria Laureta Lubowidzka. Siostry wykonując swoją codzienną służbę były świadkami narodzin klasztoru – od budowy drogi poprzez leśne ostępy do polanki, po poświęcenie budynku w dniu 12 sierpnia 1931 roku. Budynek musiał robić niesamowite wrażenie, gdyż takowe robi po dziś dzień – szwajcarski styl, w przeważającej części drewniana konstrukcja, sielankowe umiejscowienie… to wszystko decyduje o wyjątkowości zjawiska pod nazwą: „Klasztor Sióstr Nazaretanek w Komańczy”.

Do wybuchu wojny we wrześniu 1939 roku działalność sióstr była podobna do tej z okresu przed wybudowaniem klasztoru – niesienie pomocy, w szczególności lekarskiej, chorym i ubogim. Należy dodać, że jednym z celów powstania klasztoru było stworzenie warunków kuracji dla sióstr i wychowanków szkół prowadzonych przez siostry, których trapiły dolegliwości płucne. Jednak codzienność jak i najbliższy wojenny czas uwypukliły inne aspekty działalności sióstr.

Wojna dotarła do klasztoru we wrześniu 1939 roku, kiedy to hitlerowcy przesiedlili tu kilka rodzin z Poznania i sami również postanowili tu kwaterować. Z tej przyczyny uszczupliły się znacznie warunki lokalowe sióstr i części klauzurowej budynku. Obecność okupanta – zarówno w klasztorze jak i na ziemiach polskich – komplikowała sytuację Nazaretanek. Przesiedleńcy, konwoje niemieckie z więźniami, lazaret niemiecki, punkt oporu przeciw sowieckiej ofensywie – to stałe zagrożenie dla mieszkanek klasztoru, które nie bacząc na czyhające niebezpieczeństwa, kontaktowały osoby muszące uciekać za granicę z kurierami, dawały kryjówkę poszukiwanym kapłanom i osobom pochodzenia żydowskiego, pomagały w ucieczce więźniom tymczasowo przebywającym w klasztorze. Nie bacząc na te wszystkie niedogodności, siostry starały się prowadzić nie zmienione życie zakonne tym bardziej, że funkcje duszpasterskie zostały przeniesione do klasztornej kaplicy; proboszcz parafii (ks. Stanisław Porębski) był równocześnie kapelanem i spowiednikiem sióstr.

dombudLata 1944 – 1948 – to czas łun w Bieszczadach i grasujących band UPA, siejących wokół strach i spustoszenie. Płonęło wszystko, co polskie… I pod klasztor nocami kilkakrotnie podchodzono z zapalonymi żagwiami. Siostry – udzielające nadal pomocy lekarskiej i charytatywnej potrzebującym – okazały wówczas niezwykły hart ducha i męstwo. Boża Opatrzność ustrzegła… Pomimo wielkich niebezpieczeństw, klasztor ocalał. Z Bożej woli, w przyszłości miał stać się „błogosławioną przystanią” dla wielu.

Lata powojenne – to czas zmagań z reżimem komunistycznym i czas mrówczej, codziennej pracy. Z uwagi na trudne warunki siostry musiały imać się różnych zajęć, by utrzymać klasztor: pracowały w szkółkach leśnych, prały bieliznę robotnikom leśnym i pracownikom hotelu robotniczego, którzy budowali bieszczadzkie drogi. Po zniszczeniu kościoła parafialnego na skutek działań wojennych – jego rolę przejęła klasztorna kaplica, która stała się świadkiem najważniejszych wydarzeń religijnych Komańczy. Tu odbywały się nabożeństwa, tu Ksiądz Proboszcz chrzcił dzieci, udzielał ślubu nowożeńcom; stąd wyruszały procesje świąteczne, stąd wyprowadzano zmarłych na cmentarz.

Kolejnym ważnym okresem w historii klasztoru był czas pobytu w nim Jego Ekscelencji Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego …